środa, 29 sierpnia 2012

Body z motywem żyrafy

Dzisiejszy fajny projekt związany jest z odwiedzinami u nowej, małej koleżanki. Jak wiadomo, w celach powitalnych na tym Świecie, miło jest podarować coś małego, coś dużego lub po prostu coś. My wymyśliłyśmy coś żyrafowego. No to działamy:

pierwsza próba odkręcania farbki przez Gabi

"cerwona się nie da otworzyć, moze zółta sie da?"

żółtej nawet z durną miną się nie da otworzyć...

próba generalna: testujemy odbijanie rączki na sucho - idzie nam doskonale

nakładamy farbę do tekstyliów, którą mamie udało się otworzyć

ostatnie poprawki

gotowe

odbijamy łapkę tworząc tułów i kończyny żyrafy - jak można wywnioskować z miny Troublemakera - zabawa na całego

"mamo pac, mam zółtą rękę i co teraz zrobimy?"

XXI wiek cechuje się ogólnodostępnymi umywalkami w każdym niemal mieszkaniu

doprowadzamy rękę do stanu pierwotnego

wracamy na stanowisko pracy, aby dalej babrać się w farbkach - puki co mamy tylko żółtą część żyrafy...

instruktaż pt. jak zrobić, aby żyrafa wyglądała jak żyrafa, czyli namalować jej plamki


praca samodzielna pod nadzorem

 ta! da!

body w własnoręcznie wykonaną żyrafką

duma twórcza w wydaniu Gabi

P.S. Dziś podsłuchałam rozmowę Gabi, z której wynikało, że "jestem jej ukochaną kobietą". Nie wiem skąd ona bierze te teksty i w sumie mniejsza o to -  miło jest być kobietą jej życia! :) Oczywiście ujęła mnie tym tak mocno, że pozwoliłam jej na delikatne marnotrawstwo farbek do tekstyliów:

  "ja teraz narysuję COŚ"

słoneczko dla "ukochanej kobiety" :)




wtorek, 28 sierpnia 2012

Łóżko dla Flanelci i Flania

Z racji tego, że Flanelcia i Flanio pałętali się po mieszkaniu i nie mogli sobie znaleźć miejsca - postanowiłam zrobić im łoże. Wiadomo, nie ma jak odpoczynek we własnym wyrku :)

Gabi przejęta powagą sytuacji - wybierała szydełko: "to moze być, cy tamto, mamo?"

za stelaż łózka służyć będzie opakowanie po borówkach 
(trochę ich nam się uzbierało w tym sezonie :)
materacyk powstał z końcówek włóczek

Flanelcia i Flanio obserwują :)

baza łóżka gotowa, działamy w temacie pościeli - Troublemaker kontroluje jakość i wielkość poduszek

mini poduszeczka

Gabi szyje
(w końcu uległam i dałam jej igłę na chwilę, bo już jej słuchać nie mogłam i efekt jest taki, że pomachała nią chwilę dumnie i oddała, bo stwierdziła, że musi pilnie iść na spacer z Królikiem) 

łóżko i pościel gotowe

Flanelcia testuje

...wparował i Flanek!

"ciiiiiiiii"

na koniec zdjęcie pt. Święto na Krajobrazowej: Gabi sama sprząta :)


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Spineczka - filcowa sówka

- Mamo, zlobimy dziś jakąś spineczkę?
- Możemy zrobić...
- Dobla, no to zlób...

Słowo się rzekło - robimy filcową sówkę:
1. wycinamy z filcu wszystkie elementy składowe sówki: oczy, skrzydełka i inne takie tam brzuchy...

 2a. za pomocą igły i nitki mocujemy wszystko "do kupy"

2b. w czasie zszywania dokarmiamy Troublemakera, czym odwracamy jej uwagę od wyrywania igły...

3a. ta da!

3b. ta da! ta da!!! (lepsze tło, nie?)

4. przyszywamy sówkę do spineczki i gotowe!


piątek, 24 sierpnia 2012

Galaretka owocowa z owocami

Ostatni raz jadłam taką w '91 na urodzinach koleżanki... :)
A tak poważnie, to naszło mnie na smaki dzieciństwa: galaretki, kisiele i budynie. Wspomnienia mam takie, że w kuchni zawsze leżały zapasy torebek z tymi deserami i wedle życzenia mama je gotowała. A pod blokiem były kłotnie co jest najlepsze, co potem, a co na końcu. Mój prywatny ranking, to:
1. Galaretka
2. Kisiel
3. Budyń
Galaretka rządzi!!!
Wczoraj, nie doczekaliśmy nawet do momentu, aż drugi kolor osiągnie postać ciała stałego: czerwone wypiliśmy, a pomarańczowe zjedliśmy łyżeczką :)


czwartek, 23 sierpnia 2012

Półki z palet

Bardzo podobają mi się różne meble (i nie tylko meble) - wykonane z palet i od jakiegoś czasu szukałam miejsca w naszym lokum, gdzie by można coś z palet wykombinować. Miejsce i pomysł się znalazło, ale zacznijmy od początku...
Początki bywają trudne, a w tym przedsięwzięciu nawet szczególnie, bowiem musiałam nakłonić tzw. Głowę Rodziny do uczestnictwa w kilku elementach projektu, z racji tego, że mój fantastyczny Mąż jest super-pedantyczny w sprawach typu: równo przyciąć, równo przywiesić, generalnie równo coś zrobić...
Pomocny okazał się Troublemaker, który idealnie wyuczony powtarzał Tacie: "ale Ty systko umies robić", albo "Tatuś to systko potrafi". To był generalnie strzał w dychę! :)
Kolejny krok polegał na przygotowaniu palet do malowania i tak:

1. zaciągamy drogiego Męża wraz z narzędziami (nazwa tego ustrojstwa do wyrównywania desek ucieka mi z głowy z prędkością światła) w jakieś piękne okoliczności przyrody, gdzie w przeciwieństwie do mieszkania, lecące wióry nie stanowią problemu...

2. robimy deseczki na gładko (jak pupcia niemowlęcia)

3. pozbywamy się wiórów, wiórek, czy jak się je tam odmienia i przystępujemy do malowania...

4. malowanie palet to coś co kompletnie mi leży - zero pedantyczności, po prostu machanie pędzlem :)

jest i Troublemaker!

w pięknych okolicznościach przyrody Troublemakerzy się mnożą...

... i mnożą :)

5. koniec obcowania z naturą: wracamy do mieszkania i wykorzystujemy Męża do wywiercenia dziur i zawieszenia półek

6. organizujemy sobie przy półeczkach wraz z Gabi miły kącik


tymczasowo na półkach zamieszkały pluszaki i książki oraz gazety; docelowo będziemy je jeszcze dopieszczać różnymi akcesoriami i pomysłami :)












środa, 22 sierpnia 2012

Spinaczowe Pary Młode

Pary Młode ze spinaczy urzekły mnie swoim wyglądem (i zastosowaniem) już dawno temu. 
Pomysł ich wykonania musiał dojrzeć i nabrać mocy, z racji tego, że należę do osób, które gdy mają do wyboru "precyzję" lub "jakoś to będzie" - wybierają to drugie i jakoś to jest :)
A takie spinaczowe malowanki wymagają trochę koncentracji (na szczęście takiej ilości, którą jestem w stanie raz na jakiś czas przeżyć).
No więc, Troublemaker smacznie sobie śpi, a ja nakładam farby:

skupienie niby pełne, a za chwilę łapska i tak całe kolorowe, a dokładnie czarno-białe 

proces malowania odbywa się taśmowo
(Panie Młode jeszcze łyse, ale już i tak piękne...)

 kordonkowe welony wieńczą dzieła

zastosowanie: ogólnie pojęty marketing ślubny :)

zbliżenie na spinacze w miłosnych uściskach

Spinaczowe Pary Młode, wędrują wraz ze zdjęciami, albumami i innymi składowymi pakietów ślubnych do Nowożeńców
(nie zrobiłam ich dlatego, że podpadłam mężowi, ale przy następnym projekcie będzie mi on potrzebny do kilku rzeczy, więc będą robić za spinacze przetargowe)



wtorek, 21 sierpnia 2012

Lampa do kuchni

Ze znalezieniem lampy do kuchni historia była podobna jak z numerkiem na drzwi wejściowe. Zresztą nie tylko do kuchni, do innych pomieszczeń podobnie. Każde zwiedzanie działu oświetleniowego kończyło się szybką ewakuacją i marudzeniem na ogólnodostępne modele.
Mamy najwyraźniej tak wielkie, a precyzując to minimalistyczne, wymagania co do lamp, że jeszcze takich, które wpasowałyby się w nasz gust nie wyprodukowano.
O ile bez numerka na drzwi można było żyć i nie ponosić w związku z tym żadnych konsekwencji (oprócz takich, że ktoś idący do nas po raz pierwszy miał małą zagadkę do rozwiązania), o tyle bez lamp trochę gorzej. Surowe żarówki walą po oczach i wyglądają jak surowe żarówki :)
Kończąc moje wywody: ostatecznie kupiliśmy jakąś tam lampę, która wisiała nad nami i drażniła swoim wyglądem, a także w potrzebnych momentach świeciła. A potem z pomocą przyszedł pinterest i zrodziła się pewna idea:

idea polegała na zamaskowaniu lampy drewnianymi łychami :)

mocowanie łyżek jest dość ryzykowne (sznurki), ale jak dotąd nic nikomu na łeb nie spadło
 i żyjemy w przekonaniu, że stan ten się utrzyma

dla efektu wizualnego część łyżek została pomalowana na czerwono
(zostało mi trochę farby ze ściany)

a tak się lampa prezentuje w szerszej perspektywie




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Brykanie

Brykanie: termin szeroko rozpowszechniony przez Tygryska z "Kubusia Puchatka" - ma, podobnie jak "hamakowanie" - zbawienny wpływ na ludzką egzystencję. 
Brykanie rozjaśnia w głowie, umila dzień, rozmiesza okoliczną widownię, przykleja rogala od ucha do ucha, nie mówiąc już o kształtowaniu sylwetki... :)
Jeśli chodzi o Troublemakera, podobnie jak Tygrysek, lubi:
- brykać,
- bawić się,
- brykać,
- przeszkadzać,
- brykać
- i brykać.
A jeśli dodać do tego cudowne urządzenie jakim jest trampolina: brykamy non stop!