Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Balkonowy zakątek

Koniec opłakiwania zakończonych wakacji, bierzemy się za fajne rzeczy! Od razu zaczynamy z grubej rury, czyli starej skrzynki, a nawet dwóch. Do tego dodajemy kilka poduszek, dywanik i coś żywego zielonego. Efekt: balkonowy zakątek.

punkt pierwszy to poinformowanie głowy rodziny, że mu bardzo do twarzy z ostrym narzędziem i wiórami dookoła :)

wymuskane na gładko, po czym polakierowane skrzynie "ubieramy" w poduszki i inne pierdołki 

moja ulubiona pierdołka: stary, poobijany, sentymentalnie naznaczony garnuszek w roli doniczki

Troublemaker podczas codziennych balkonowych obowiązków...

...które wykonuje oczywiście z uśmiechem!

a po pracy - odpoczynek! :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Łóżko dla Flanelci i Flania

Z racji tego, że Flanelcia i Flanio pałętali się po mieszkaniu i nie mogli sobie znaleźć miejsca - postanowiłam zrobić im łoże. Wiadomo, nie ma jak odpoczynek we własnym wyrku :)

Gabi przejęta powagą sytuacji - wybierała szydełko: "to moze być, cy tamto, mamo?"

za stelaż łózka służyć będzie opakowanie po borówkach 
(trochę ich nam się uzbierało w tym sezonie :)
materacyk powstał z końcówek włóczek

Flanelcia i Flanio obserwują :)

baza łóżka gotowa, działamy w temacie pościeli - Troublemaker kontroluje jakość i wielkość poduszek

mini poduszeczka

Gabi szyje
(w końcu uległam i dałam jej igłę na chwilę, bo już jej słuchać nie mogłam i efekt jest taki, że pomachała nią chwilę dumnie i oddała, bo stwierdziła, że musi pilnie iść na spacer z Królikiem) 

łóżko i pościel gotowe

Flanelcia testuje

...wparował i Flanek!

"ciiiiiiiii"

na koniec zdjęcie pt. Święto na Krajobrazowej: Gabi sama sprząta :)


piątek, 3 sierpnia 2012

Pierzasta sesja

A gdyby tak zamiast grzecznie położyć się do łóżka wieczorem - wziąć i ponaparzać w świeżo upieczonego męża poduchami z pierzem? I samej też przyjąć kilka ciosów? Ok! :) 
Jedno z fajniejszych popołudni ostatnich czasów: uczestnictwo w pierzastej sesji ślubnej Gosi i Wojtka. 
Mój ogromny wkład stanowiło m.in. trzymanie drabiny :)

Mąż pozwolił mi wykraść tylko jedno zdjęcie:

P.S. Dzięki wielkie wszystkim, którzy użyczyli nam bezzwrotnie swojego pierza! Mamy je i mieć będziemy jeszcze przez chwilę wszędzie: na ciuchach, w butach, w aucie, kichając wypada z nosa... :)