Dziś przedstawiam tzw. produkt będący dziełem przypadku.
Ostatnio szwendając się tu i ówdzie natrafiłam na fajną pasmanterię, gdzie przyciągnęło mnie szydełko jakiego moje ręce jeszcze nie trzymały: wielkie szydełko!
Historia potoczyła się standardowo: "Mogę je zobaczyć?" "Ile kosztuje?" "To może Pani zapakować."
Nie miałam do końca sprecyzowanej wizji użycia go, ale sam fakt, że leżakuje w mojej torebce przyprawiał mnie o uśmiech od ucha do ucha. Problem wykorzystania szydełka rozwiązał się jak tylko wróciłam do domu:
moja mała Miczitanka postanowiła posprzątać mi w szafce i odkryła spory zapas tasiemki, o której zapomniałam
nie wiedząc jeszcze co powstanie - zaczęłam bawić się szydełkiem
za chwilę wszystko było już jasne, klarowne i gotowe: tasiemkowy koszyk z uchwytem do wieszania
koszyk bardzo szybko znalazł swoje miejsce w domu :)
oraz zawartość: kremiki :)